| |||
Od wielu lat interesuję się II Wojną Światową. Zwłaszcza dwa tematy stały się moją pasją: historia warszawskiej Armii Krajowej - w tym akcje bojowe - oraz działania zgrupowania "Radosław" w dniach Powstania Warszawskiego. Drugim obiektem moich zainteresowań jest główny przeciwnik Kedywu: SS i policja niemiecka. Do tego dochodzi oczywiście cała gama tematów pokrewnych, bo nie sposób zrozumieć całej złożoności Powstania Warszawskiego bez poznania historii polskiej konspiracji lat 1939-1944. Podobnie jest z SS. Zaczęło się od tego, że jak większość Polaków nie odróżniałem SS od Gestapo, a głównym źródłem mojej wiedzy były filmy wojenne i nieliczne książki fachowe omawiające ten temat. Na podstawie polskich filmów trudno było zrozumieć "kto jest kto" - nasi filmowcy też mieli z tym wiele problemów:) Jednak "krok po kroku" wgryzałem się w zawiłą historię "Schutzstaffel der NSDAP". Zaczęło się oczywiście od mundurów - ta sprawa, jako młodego chłopca, interesowała mnie najbardziej - i z pozoru wydawała się najprostsza...
W czasach, gdy w naszej TVP niepodzielnie królowali Hauptmann Hans Kloss [najsłynniejszy Kaszub z Kościerzyny] i SS-Standartenfüher Max Otto von Stirlitz, każdy Polak chciał uchodzić za eksperta d/s niemieckich służb specjalnych. Błędy kostiumowe popełnione podczas realizacji "Stawki" procentowały w świadomości Polaków przez wiele lat! Nawet dzisiaj, według przeciętnego widza, każdy gestapowiec, to głupi, naiwny, brutalny facet, odziany w czarny uniform z czerwoną krzykliwą opaską na lewym ramieniu - tak jak Hermann Brunner... Przy okazji odkryłem dziwne skoki stopni tego "gestapowca wszechczasów". W czwartym odcinku był SS-Sturmbannführerem, a w szóstym już... SS-Hauptsturmführerem :) Zresztą nie tylko nasi filmowcy błądzili. W czasie wojny na froncie wschodnim niemieccy czołgiści byli z zasady rozstrzeliwani przez Sowietów jako... SS-mani! Powód był banalny: na ich patkach kołnierzowych tkwiły znaki "Totenkopf" - tradycyjne symbole cesarskich Huzarów Śmierci. Nie ustrzegli się drobnych wpadek również nasi rodzimi "eksperci", profesjonalnie zajmujący się sprawami militariów w Filmie Polskim. Przez litość nie wymienię nazwisk panów "konsultantów", którzy przez całe dziesięciolecia wkładali na aktorów i statystów wszystko "co znaleźli w magazynach" :) W publikacjach na temat Powstania Warszawskiego tzw. "zawodowi historycy" bardzo często słynną spadochronowo-pancerną dywizję "Hermann Göring" nazywają "dywizją SS" - choć wiadomo, że organicznie wchodziła ona w skład jednostek polowych Luftwaffe. Lecz nie o wyłapywanie błędów chodzi. Sam nie jestem "Alfą i Omegą" - i też drobnych "wpadek" mogę się nie ustrzec :)
Przede wszystkim chciałbym podzielić się moją pasją z takimi samymi zapaleńcami - choć i "amatorzy" mogą z moich stron dowiedzieć się czegoś ciekawego. Do
umieszczenia własnej witryny w Internecie skłonił mnie dość skromny i monotematyczny wybór polskich stron dotyczących II Wojny Światowej. Polska, od której zaczęła się najkrwawsza z wojen, ma na jej temat mniej stron niż... Australia! Zamiast patriotów - mamy idiotów, w Sejmie nowe ustawy piszą... "uczciwi inaczej", a na stadionach kibiców mężnie zastępują "kibole". W tym czasie scenarzyści wymyślają bzdurne historyjki - zamiast sięgnąć do faktów. Od połowy lat 90-tych nakręcono sporo filmów o okupacji w Polsce. Jednak wszystkie dotyczą... Holokaustu! W świat leci więc obraz o "Polakach antysemitach", którzy spokojnie spędzili 5 lat wojny i okupacji, umierając jedynie z nudów lub na grypę. A tymczasem ponad 360 tysięcy Polaków ratowało życie Żydom - często "przy okazji" ginąc. Kto o tym wie? "Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem" - staje się jedynie "zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium"... | |||
| |||
W realizacji tego szalonego pomysłu nieocenioną pomoc otrzymałem od ludzi, którym w tym miejscu pragnę podziękować: - żołnierzom baonu AK "Zośka" - za to, że mogę mówić po polsku... - Jackowi Bartnickiemu - za wszystko. - Gosi, Tomaszkowi, "Azjatowi" i "Federyczowi" - za pomoc w ciężkich chwilach... - "Emaus", Yorik'owi", "Chrisfox'owi", "Trzydziestce", "Maciejowiszkockiemu" .. oraz wszystkim pozostałym, których trudno wymienić... Dziękuję! | |||
| |||
A oto skromna lista moich tłumaczy "z języków bardzo mi obcych": - "Monia" - ang. - Gregor Simonides - niem. - Adam Pochroń - ang. - Юрий Андрейчук - wiadomo :) - "Marcel" - franc. - Beata K. - "kanadyjski"... Dla Was - wielkie ukłony! | |||
© łotwor'2000 | |||
| |||